rabadobczyce.pl
  • arrow-right
  • Piłkarzearrow-right
  • Fernando Santos: Miliony za klęski? Zarobki w Polsce i Turcji

Fernando Santos: Miliony za klęski? Zarobki w Polsce i Turcji

Maciej Kowalski28 października 2025
Fernando Santos: Miliony za klęski? Zarobki w Polsce i Turcji

Spis treści

Finansowe aspekty pracy selekcjonerów reprezentacji Polski zawsze budziły spore emocje, a w przypadku Fernando Santosa osiągnęły one apogeum. Jego krótki, ale niezwykle kosztowny epizod na ławce trenerskiej Biało-Czerwonych, a także późniejsze losy zawodowe, stanowią fascynujący przykład tego, jak wysokie stawki rządzą współczesnym futbolem. W tym artykule przyjrzymy się szczegółowo zarobkom portugalskiego szkoleniowca, analizując kwoty, warunki kontraktów i kontrowersje, które towarzyszyły jego karierze w Polsce i poza nią.

Fernando Santos: miliony za krótki epizod i kontrowersyjne rozstania

  • W Polsce zarabiał rekordowe 700-740 tys. zł miesięcznie, co dało łącznie ok. 5,3 mln zł za 230 dni pracy.
  • Po zwolnieniu z PZPN otrzymał ok. 1,4 mln zł odprawy oraz 775 tys. zł premii za awans na Euro 2024, którego nie wywalczył.
  • W Beşiktaşie jego roczna pensja wzrosła do 3 mln euro, ale i tam został szybko zwolniony, inkasując kolejne 500 tys. euro odszkodowania.
  • Jego zarobki znacząco przewyższały pensje poprzednich i obecnych selekcjonerów reprezentacji Polski.

Fernando Santos z prezesem PZPN Kuleszą podczas prezentacji

Fortuna za obietnice: Ile tak naprawdę Fernando Santos zarobił w Polsce?

Kiedy Fernando Santos obejmował stery reprezentacji Polski, oczekiwania były ogromne. Przybywał jako mistrz Europy z 2016 roku, a jego nazwisko miało być gwarancją sukcesu. Równie duże, co nadzieje, były jednak koszty związane z zatrudnieniem tak renomowanego szkoleniowca. Przyjrzyjmy się bliżej, ile Portugalczyk faktycznie zarobił podczas swojej krótkiej przygody z polską kadrą.

Rekordowa pensja, która wstrząsnęła opinią publiczną: Kulisy kontraktu z PZPN

Kontrakt Fernando Santosa z Polskim Związkiem Piłki Nożnej był od początku owiany aurą tajemnicy i spekulacji, ale jedno było pewne miał to być najdroższy szkoleniowiec w historii polskiej reprezentacji. Umowa została zawarta na dwa cykle eliminacyjne, obejmujące zarówno kwalifikacje do Euro 2024, jak i Mistrzostw Świata 2026. Co więcej, zawierała klauzulę automatycznego przedłużenia w przypadku bezpośredniego awansu na mistrzostwa Europy. Już na etapie podpisywania, kontrakt ten budził spore emocje ze względu na przewidywane wysokie koszty, co zresztą szybko się potwierdziło.

Milion złotych miesięcznie? Analiza medialnych doniesień o zarobkach Portugalczyka

Medialne doniesienia na temat zarobków Fernando Santosa w Polsce były zróżnicowane, ale wszystkie wskazywały na kwoty, które dla polskiej piłki były absolutnie rekordowe. Najczęściej powtarzaną sumą było około 700-740 tysięcy złotych miesięcznie. Niektóre źródła sugerowały, że kwota ta mogła być nieco niższa, oscylując poniżej 100 tysięcy euro miesięcznie, co dawałoby około 1,2 miliona euro rocznie. Niezależnie od drobnych rozbieżności, jedno jest pewne: Fernando Santos był najlepiej zarabiającym selekcjonerem w historii polskiej reprezentacji.

Szacunki rocznego wynagrodzenia wahały się od 2,5 do 3 milionów euro, co w przeliczeniu na złotówki dawałoby około 12 milionów złotych rocznie. Patrząc na jego krótki okres pracy zaledwie 230 dni łatwo obliczyć, że za ten czas Fernando Santos zarobił łącznie około 5,3 miliona złotych. To kwota, która z pewnością robi wrażenie, zwłaszcza w kontekście osiągniętych wyników.

Kto płacił za "zbawcę"? Jak finansowano najdroższy kontrakt trenerski w historii Polski

Wielu kibiców zastanawiało się, skąd Polski Związek Piłki Nożnej pozyskał środki na finansowanie tak kosztownego kontraktu. W przeciwieństwie do niektórych poprzednich umów, gdzie pojawiały się spekulacje o dedykowanych sponsorach, w przypadku Santosa sprawa była jasna. Kontrakt był finansowany bezpośrednio z budżetu PZPN. Środki te pochodziły przede wszystkim od sponsorów Związku, którzy wspierają polską piłkę. Nie było więc jednego, konkretnego sponsora, który w całości pokrywałby pensję Portugalczyka, lecz ogólne wpływy do kasy PZPN.

Fernando Santos na ławce trenerskiej reprezentacji Polski

Krótka przygoda, wysoka cena: Ile kosztowało zwolnienie Santosa?

Epizod Fernando Santosa w roli selekcjonera reprezentacji Polski okazał się znacznie krótszy i bardziej burzliwy, niż ktokolwiek mógł przypuszczać. Niestety, jego przedwczesne odejście wiązało się również z niemałymi kosztami dla Polskiego Związku Piłki Nożnej. Przyjrzyjmy się, ile PZPN musiał zapłacić za zakończenie współpracy z Portugalczykiem.

Nagłe pożegnanie: Co doprowadziło do zerwania umowy po zaledwie 230 dniach?

Współpraca Fernando Santosa z reprezentacją Polski zakończyła się nagle, we wrześniu 2023 roku, po zaledwie 230 dniach od jego nominacji. Przyczyny rozstania były jasne i wynikały z niezadowalających wyników sportowych. Pod wodzą Portugalczyka, Biało-Czerwoni prezentowali się słabo, a perspektywy na poprawę były znikome. Kluczowym momentem była przegrana z Albanią w eliminacjach do Euro 2024, która praktycznie pogrzebała szanse na bezpośredni awans. Brak widocznej koncepcji gry, problemy z komunikacją i ogólny marazm w drużynie doprowadziły do przedwczesnego rozwiązania umowy, mimo że pierwotnie kontrakt miał obowiązywać znacznie dłużej.

Odprawa czy "złoty spadochron"? Prawdziwe koszty rozstania dla Polskiego Związku Piłki Nożnej

Rozwiązanie kontraktu z selekcjonerem zawsze wiąże się z kosztami, a w przypadku Fernando Santosa nie było inaczej. Medialne doniesienia wskazywały, że Portugalczyk otrzymał odprawę w wysokości dwóch miesięcznych pensji, czyli około 1,4 miliona złotych. Była to kwota znacząca, choć początkowo w mediach pojawiały się znacznie wyższe, wręcz astronomiczne sumy. PZPN oficjalnie zdementował pogłoski o "dziesiątkach milionów złotych" odszkodowania, twierdząc, że kwoty podawane w mediach są "mocno przestrzelone". Związek podkreślał, że kontrakt został skonstruowany w taki sposób, aby dobrze zabezpieczać interesy federacji w przypadku przedwczesnego rozwiązania umowy, co miało ograniczyć wysokość odprawy do racjonalnego poziomu.

Bonus za nieswoje zasługi: Jak Santos zarobił prawie 800 tys. zł na awansie, którego nie wywalczył?

Jednym z najbardziej kontrowersyjnych aspektów finansowych związanych z odejściem Fernando Santosa była kwestia premii za awans na Euro 2024. Okazało się, że Portugalczyk, mimo zwolnienia, wynegocjował zapis w umowie, na mocy którego otrzymał bonus za kwalifikację Polski na mistrzostwa Europy. Szacowana kwota tej premii to blisko 800 tysięcy złotych, a dokładniej 775 tysięcy złotych. Co czyni tę sytuację szczególnie dyskusyjną, to fakt, że awans na Euro 2024 został wywalczony już pod wodzą jego następcy, Michała Probierza, po zwycięskich barażach. Oznacza to, że Santos otrzymał znaczną sumę pieniędzy za sukces, do którego bezpośrednio się nie przyczynił, co wywołało falę oburzenia wśród kibiców i ekspertów.

Nowy rozdział, jeszcze większe pieniądze: Zarobki Santosa po erze "Biało-Czerwonych"

Po burzliwym rozstaniu z reprezentacją Polski, Fernando Santos nie pozostał długo bez pracy. Jego doświadczenie i renoma na rynku trenerskim szybko zaowocowały nową, lukratywną ofertą. Okazało się, że turecki klub Beşiktaş Stambuł był gotów zaoferować mu jeszcze lepsze warunki finansowe niż PZPN.

Turecki sen o potędze: Jaką pensję zaoferował Beşiktaş Stambuł?

W styczniu 2024 roku, zaledwie kilka miesięcy po opuszczeniu Polski, Fernando Santos podpisał kontrakt z uznanym tureckim klubem Beşiktaş Stambuł. Umowa została zawarta do czerwca 2025 roku, a jej warunki finansowe były imponujące. Portugalczyk miał zarobić 4,5 miliona euro za półtora roku pracy, co w przeliczeniu daje 3 miliony euro rocznie. Były to zarobki jeszcze wyższe niż te, które otrzymywał w Polsce, co tylko potwierdza jego wysoką pozycję na międzynarodowym rynku trenerskim i gotowość klubów do inwestowania w doświadczonych szkoleniowców.

Polska vs. Turcja: Porównanie zarobków, które pokazuje prawdziwą wartość trenera na rynku

Porównanie zarobków Fernando Santosa w Polsce i Turcji doskonale ilustruje jego wartość na rynku trenerskim. Podczas gdy w PZPN jego roczne wynagrodzenie szacowano na 2,5-3 miliony euro, w Beşiktaşu kwota ta wzrosła do 3 milionów euro. To pokazuje, że mimo niepowodzenia z reprezentacją Polski, jego nazwisko wciąż było na tyle silne, by szybko znaleźć nowego pracodawcę oferującego jeszcze lepsze warunki finansowe. Dla mnie, jako obserwatora rynku, jest to wyraźny sygnał, że w świecie futbolu renoma i wcześniejsze sukcesy potrafią przeważyć nad ostatnimi, mniej udanymi epizodami.

Deja vu w Stambule: Szybkie zwolnienie i kolejne odszkodowanie na koncie Santosa

Niestety, historia lubi się powtarzać. Przygoda Fernando Santosa z Beşiktaşem Stambuł również okazała się krótka i zakończyła się przedwcześnie. W kwietniu 2024 roku, po zaledwie kilku miesiącach pracy, współpraca została zakończona. Przyczyną, podobnie jak w Polsce, były słabe wyniki sportowe drużyny, która pod wodzą Portugalczyka nie spełniała oczekiwań. W ramach ugody, Fernando Santos ponownie otrzymał odszkodowanie. Tym razem było to 500 tysięcy euro, płatne w pięciu ratach. To kolejny dowód na to, że nawet najbardziej doświadczeni trenerzy nie są w stanie zagwarantować sukcesu, a ich kontrakty często zawierają klauzule chroniące ich finansowo w przypadku przedwczesnego rozstania.

Santos na tle poprzedników: Czy jego pensja była uzasadniona?

Analizując finansowe aspekty pracy Fernando Santosa, nie sposób pominąć kontekstu i porównania z innymi selekcjonerami reprezentacji Polski. Dopiero zestawienie jego zarobków z pensjami poprzedników i następców pozwala w pełni ocenić skalę jego wynagrodzenia i zastanowić się, czy było ono adekwatne do osiągnięć.

Skala wynagrodzenia: Jak zarobki Santosa wypadały w porównaniu do Sousy, Michniewicza i Probierza?

Aby uzmysłowić sobie skalę zarobków Fernando Santosa, warto zestawić je z wynagrodzeniami innych selekcjonerów reprezentacji Polski. Różnice są naprawdę znaczące:

  • Fernando Santos: 2,5-3 mln euro rocznie (ok. 700-740 tys. zł miesięcznie)
  • Paulo Sousa: 840 tys. euro rocznie
  • Czesław Michniewicz: ok. 570 tys. euro rocznie (ok. 200 tys. zł miesięcznie)
  • Michał Probierz: ok. 200 tys. zł miesięcznie (2,4 mln zł rocznie)
  • Adam Nawałka: 120 tys. zł miesięcznie

Jak widać, Fernando Santos zarabiał wielokrotnie więcej niż jego poprzednicy i następcy. Jego pensja była niemal trzykrotnie wyższa niż Paulo Sousy i ponad trzykrotnie wyższa niż Czesława Michniewicza. W porównaniu do obecnego selekcjonera, Michała Probierza, różnica jest wręcz kolosalna, sięgająca ponad trzykrotności. To jasno pokazuje, że PZPN był gotów zapłacić rekordowe pieniądze za nazwisko i doświadczenie Santosa, licząc na natychmiastowy i spektakularny sukces.

Przeczytaj również: Legia Warszawa: Ile zarabiają piłkarze? Poznaj listę płac!

Cena za nazwisko: Refleksja nad stosunkiem jakości pracy do wysokości kontraktu w polskiej piłce

Patrząc na przedstawione dane rekordowe zarobki, krótki okres pracy, zwolnienia z odprawami zarówno w Polsce, jak i w Turcji nasuwa się pytanie: czy wysokie wynagrodzenie Fernando Santosa było w ogóle uzasadnione w kontekście osiągniętych wyników? Moim zdaniem, przypadek Santosa doskonale wpisuje się w szerszy trend w polskiej piłce, gdzie często "wielkie nazwiska" wiążą się z ogromnymi kosztami, które niestety nie zawsze przekładają się na realne sukcesy. Płacimy za markę, za obietnicę, za nadzieję, że zagraniczny szkoleniowiec z bogatym CV odmieni oblicze reprezentacji czy klubu. Jednak rzeczywistość bywa brutalna. Wysokie pensje i lukratywne odprawy stają się standardem, a odpowiedzialność finansowa za nietrafione decyzje obciąża budżety związków i klubów. To zmusza do refleksji nad tym, czy nie warto czasem postawić na bardziej przemyślane, długofalowe strategie i inwestować w rozwój trenerów, którzy może nie mają tak głośnego nazwiska, ale są w stanie zbudować coś trwałego, zamiast płacić miliony za krótkotrwałe, często rozczarowujące epizody.

Źródło:

[1]

https://www.money.pl/pieniadze/santos-zegna-sie-z-reprezentacja-ile-dostanie-na-odchodne-6941093318359680a.html

[2]

https://www.sport.pl/pilka/7,65037,29890993,tyle-fernando-santos-zarabia-w-reprezentacji-polski-niemala.html

[3]

https://businessinsider.com.pl/wiadomosci/mamy-dokladne-wyliczenia-tyle-dostanie-fernando-santos-w-przypadku-zwolnienia/7g1evtb

[4]

https://sport.wprost.pl/pilka-nozna/reprezentacja-polski/11389369/ujawniamy-ile-naprawde-zarabial-fernando-santos-tyle-zaplaci-mu-pzpn.html

[5]

https://weszlo.com/2024/01/12/turcy-ujawnili-szczegoly-kontraktu-santosa-gigantyczne-zarobki/

FAQ - Najczęstsze pytania

W Polsce Fernando Santos zarabiał około 700-740 tys. zł miesięcznie, co czyniło go najlepiej opłacanym selekcjonerem w historii polskiej reprezentacji. Za 230 dni pracy zainkasował łącznie ok. 5,3 mln zł.

Po zwolnieniu z PZPN we wrześniu 2023 roku, Fernando Santos otrzymał odprawę w wysokości około 1,4 mln zł, co odpowiadało dwóm miesięcznym pensjom. PZPN zdementował pogłoski o wyższych kwotach.

Tak, mimo zwolnienia, Santos otrzymał premię w wysokości 775 tys. zł za awans Polski na Euro 2024. Było to wynikiem zapisu w kontrakcie, choć awans wywalczył już jego następca, Michał Probierz.

W Beşiktaşu Stambuł Fernando Santos zarabiał 3 mln euro rocznie. Jego kontrakt opiewał na 4,5 mln euro za 1,5 roku pracy. Były to zarobki wyższe niż w Polsce, lecz i tam został szybko zwolniony.

Oceń artykuł

rating-outline
rating-outline
rating-outline
rating-outline
rating-outline
Ocena: 0.00 Liczba głosów: 0

Tagi

ile zarabia fernando santos
fernando santos zarobki pzpn
odprawa fernando santosa
Autor Maciej Kowalski
Maciej Kowalski

Jestem Maciej Kowalski, pasjonat sportu z wieloletnim doświadczeniem w analizowaniu i pisaniu na temat różnorodnych dyscyplin sportowych. Od ponad pięciu lat zajmuję się tworzeniem treści, które nie tylko informują, ale także angażują czytelników, dostarczając im rzetelnych i aktualnych informacji. Moja specjalizacja obejmuje zarówno analizy wydarzeń sportowych, jak i przegląd najnowszych trendów w branży. Moim celem jest uproszczenie złożonych danych oraz zapewnienie obiektywnej analizy, która pomoże moim czytelnikom lepiej zrozumieć świat sportu. Dążę do tego, aby każda publikacja była oparta na faktach i dokładnie sprawdzona, co buduje zaufanie i autorytet wśród moich odbiorców. Wierzę, że sport to nie tylko rywalizacja, ale także pasja i inspiracja, dlatego staram się dzielić tym entuzjazmem z innymi.

Udostępnij artykuł

Napisz komentarz

Fernando Santos: Miliony za klęski? Zarobki w Polsce i Turcji