Tottenham wszedł w 2026 rok w trybie pilnym, bo stabilność na ławce stała się równie ważna jak forma zawodników. Na dziś za sterami Spurs stoi Roberto De Zerbi, trener kojarzony z odważnym, technicznym futbolem i dużym naciskiem na organizację gry od tyłu. W tym tekście wyjaśniam, kto prowadzi klub, skąd wzięła się ta decyzja i czego realnie można się po niej spodziewać.
Najważniejsze fakty o obecnym trenerze Tottenhamu
- Od 31 marca 2026 r. głównym trenerem Tottenhamu jest Roberto De Zerbi.
- Wcześniej zespół tymczasowo prowadził Igor Tudor, którego zadaniem była szybka stabilizacja sytuacji.
- De Zerbi stawia na posiadanie piłki, odwagę i intensywność, ale nie rezygnuje z pressingu.
- Jego wcześniejsze zespoły były kojarzone z futbolu odważnym, ofensywnym i dobrze zorganizowanym.
- To nie jest wyłącznie zmiana nazwiska, tylko próba nadania Tottenhamowi wyraźniejszej tożsamości gry.
Kto dziś prowadzi Tottenham
Najkrótsza odpowiedź jest prosta: Tottenham prowadzi Roberto De Zerbi. Jak potwierdził klub w oficjalnym komunikacie z 31 marca 2026 r., Włoch został nowym menedżerem na długoterminowym kontrakcie, a w kwietniu zaczął pracę z drużyną na pełnych obrotach. Wcześniej, od 14 lutego 2026 r., zespół do końca sezonu przejął Igor Tudor, ale była to rola wyraźnie przejściowa.
To ważne rozróżnienie, bo w przypadku Spurs nie chodziło o kosmetyczną poprawkę, tylko o zmianę kierunku. Klub potrzebował szkoleniowca, który nie tylko uspokoi sytuację wynikową, ale też zacznie budować bardziej rozpoznawalny model gry. W praktyce oznacza to przejście z trybu ratunkowego do trybu przebudowy, a to już zupełnie inna praca.
Jeśli ktoś chce zrozumieć bieżącą sytuację Tottenhamu, musi patrzeć nie tylko na nazwisko na ławce, ale też na to, jak nowy trener układa zespół po okresie turbulencji. To prowadzi prosto do pytania, kim właściwie jest De Zerbi i dlaczego właśnie on dostał ten projekt.
Kim jest Roberto De Zerbi
De Zerbi to 46-letni włoski szkoleniowiec, który zbudował swoją reputację etapami, a nie jednym spektakularnym sezonem. Jako piłkarz zaliczył blisko 300 występów w ciągu 15 lat, a jako trener zaczynał w rodzimej Italii. W Sassuolo, gdzie pracował od 2018 r., zwrócił uwagę odważnym, posiadaniowym stylem gry, który szybko odróżnił go od wielu bardziej zachowawczych trenerów w Serie A.
Później prowadził Shakhtar Donieck, z którym zdobył Superpuchar Ukrainy i awansował do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Z czasem zebrał też doświadczenie w Anglii i Francji, więc Tottenham nie sięgnął po teoretyka, tylko po trenera, który zna presję dużego klubu i potrafi pracować w różnych realiach. Dla mnie to jedna z najważniejszych cech tego wyboru: De Zerbi nie jest specjalistą od jednego systemu, tylko od budowania drużyny z pomysłem.
Właśnie dlatego jego zatrudnienie nie powinno być czytane jako „kolejna rotacja na ławce”. To raczej próba sprowadzenia kogoś, kto ma własną metodę i potrafi ją utrzymać mimo presji wyniku. A to od razu prowadzi do kwestii stylu, bo u De Zerbiego sposób gry jest równie ważny jak sam wynik.

Jakiego futbolu można się spodziewać
De Zerbi chce, by jego zespół grał odważnie, z osobowością i z piłką przy nodze. W praktyce oznacza to futbol oparty na spokojnym wyprowadzaniu akcji, szukaniu przewagi w środku pola i częstym budowaniu ataków od własnej defensywy. To nie jest styl „kopnij i biegnij”, tylko model, w którym piłkarze muszą rozumieć ustawienie, odległości między formacjami i moment przyspieszenia.
Dwa terminy są tu szczególnie ważne. Positional play to ustawianie zawodników tak, by zajmowali korzystne strefy i tworzyli przewagę liczebną tam, gdzie akurat rozwija się akcja. Pressing to z kolei próba odzyskania piłki wysoko, zanim rywal zdąży się rozkręcić. Ten model działa świetnie, jeśli zawodnicy są dokładni i dyscyplinowani, ale potrafi się rozsypać po jednej złej decyzji lub spóźnionym doskoku.
Sam trener już w pierwszych wypowiedziach dawał do zrozumienia, że na tym etapie równie ważne jak taktyka jest odbudowanie mentalności. I to brzmi rozsądnie, bo Tottenham po trudnym okresie nie potrzebuje wyłącznie nowej tablicy z ustawieniem, ale też pewności siebie, która pozwoli utrzymać plan przez pełne 90 minut. Właśnie dlatego wybór De Zerbiego jest ciekawy nie jako nazwisko, tylko jako cała filozofia.
Dlaczego Tottenham postawił właśnie na niego
Patrzę na tę decyzję jak na przejście z gaszenia pożaru do budowy czegoś trwalszego. Igor Tudor miał przede wszystkim uporządkować sytuację, dodać intensywności i poprawić wyniki w krótkim terminie. De Zerbi ma już zrobić krok dalej: nadać zespołowi wyraźniejszą tożsamość i sprawić, by Tottenham nie był tylko „silniejszy fizycznie”, ale też bardziej przewidywalny w dobrym sensie.
| Obszar | Igor Tudor | Roberto De Zerbi | Co to daje Spurs |
|---|---|---|---|
| Priorytet | Szybka stabilizacja | Budowa dłuższego projektu | Zmiana z trybu awaryjnego na systemowy |
| Gra z piłką | Prostsze rozwiązania, nacisk na porządek | Cierpliwe budowanie i większa kreatywność | Więcej kontroli nad tempem meczu |
| Gra bez piłki | Intensywność i dyscyplina | Pressing połączony z ustawieniem i reakcją | Lepsza organizacja po stracie piłki |
| Ryzyko | Mało czasu na głęboką zmianę | Wymaga cierpliwości i zrozumienia mechanizmów | Projekt może potrzebować kilku miesięcy, nie kilku tygodni |
W oficjalnych komunikatach klubu De Zerbi był opisywany jako trener kreatywny i myślący przyszłościowo, a to nie jest przypadkowy zestaw słów. Tottenham ewidentnie chciał szkoleniowca, który nie tylko „dowozi” wynik, ale też potrafi zbudować nową jakość treningu i codziennej pracy. Taka decyzja zawsze niesie ze sobą ryzyko, ale też wyższy potencjał niż bezpieczny wybór pod doraźny efekt.
Najważniejsze pytanie po takiej zmianie brzmi jednak inaczej: kto na tym zyska, a kto będzie musiał się szybciej przestawić? I tu wchodzimy w praktykę boiskową.
Co to oznacza dla składu i wyników
Największym beneficjentem takiego stylu zwykle są zawodnicy techniczni i inteligentni taktycznie. W Tottenhamie skorzystać mogą przede wszystkim środkowi pomocnicy, boczni obrońcy oraz skrzydłowi, którzy potrafią schodzić do półprzestrzeni, czyli strefy między centrum boiska a linią boczną. To właśnie tam często powstaje przewaga, której nie widać na pierwszy rzut oka, ale którą widać w jakości sytuacji podbramkowych.
Trudniej bywa piłkarzom, którzy chcą dostać piłkę już „na gotowe” i niechętnie biorą udział w pierwszej fazie budowania akcji. W modelu De Zerbiego każdy musi pomagać w rozegraniu, bo jedna niechlujna pozycja potrafi rozsypać cały atak. To jest duży plus dla zespołu, który potrafi myśleć wspólnie, ale też realny test dla zawodników mniej pewnych pod presją. Nie każdemu ten futbol pasuje od pierwszego dnia i właśnie to jest naturalne ograniczenie takiej zmiany.
- Na plus działa lepsze ustawienie w ataku pozycyjnym i większa odwaga przy wyprowadzaniu piłki.
- Ryzyko rośnie, jeśli zespół traci koncentrację po jednym nieudanym podaniu lub złym doskoku.
- Warunek powodzenia to zdrowy środek pola i piłkarze, którzy rozumieją tempo gry bez piłki.
Rodrigo Bentancur publicznie mówił już, że nowy trener zmienił energię i mentalność zespołu, a także dobrze łączy intensywność z wolnością w ataku. Dla mnie to ważny sygnał, bo często najwięcej mówi nie statystyka posiadania, tylko to, jak piłkarze reagują na nowy pomysł. Jeśli wewnątrz szatni widać wiarę w plan, efekty zwykle przychodzą szybciej. A żeby to ocenić, trzeba wiedzieć, na co patrzeć w kolejnych tygodniach.
Na co patrzeć w kolejnych tygodniach
W takich sytuacjach łatwo przesadzić w jedną albo drugą stronę. Jeden dobry mecz nie robi jeszcze projektu, a jedna porażka nie przekreśla pracy trenera. Ja patrzę na bardziej konkretne sygnały, bo one zwykle pokazują kierunek szybciej niż sam wynik. W pierwszych 5-8 spotkaniach po zmianie ławki widać najwięcej.
- Wyjście spod pressingu - jeśli Tottenham zacznie częściej i czyściej wychodzić z własnej połowy, to znak, że mechanizmy działają.
- Odbiory wysoko - im częściej zespół odzyskuje piłkę blisko bramki rywala, tym lepiej funkcjonuje pressing.
- Kontrola środka pola - tutaj widać, czy drużyna potrafi narzucić tempo, a nie tylko reagować na wydarzenia.
- Jakość pierwszego podania po odbiorze - to detal, który odróżnia przypadkową akcję od dobrze zaplanowanej kontry.
- Spokój po stracie piłki - jeśli zespół nie pęka po błędzie, rośnie jego odporność psychiczna.
Jeżeli te elementy zaczynają się składać w całość, Tottenham nie musi od razu grać perfekcyjnie, żeby wyglądać na zespół z pomysłem. To właśnie pierwszy znak, że trener nie tylko gasi pożar, ale naprawdę porządkuje budynek od środka. I to prowadzi do najważniejszej rzeczy, którą warto wynieść z całej tej historii.
Co zostaje z tej odpowiedzi poza samym nazwiskiem trenera
Najważniejsze jest to, że Tottenham wybrał szkoleniowca, który nie obiecuje prostego resetu, tylko próbę odbudowy własnej tożsamości. De Zerbi daje klubowi jasny model gry, doświadczenie z kilku lig i wyraźny pomysł na to, jak łączyć odwagę z kontrolą. Ale ten projekt będzie żył albo upadnie nie na samej teorii, tylko na dwóch rzeczach: cierpliwości klubu i jakości wykonania przez piłkarzy.
Obecny trener Tottenhamu ma więc zadanie większe niż zwykłe poprawienie kilku wyników. Ma sprawić, by mecz Spurs znowu miał rozpoznawalny kształt, a nie wyglądał jak seria nerwowych reakcji na bieżące problemy. Jeśli to się uda, klub dostanie nie tylko lepsze liczby, ale też bardziej stabilny fundament na kolejne miesiące.
