Tottenham skład w 2026 roku jest jedną z ciekawszych kadr w Premier League, bo łączy kilku bardzo doświadczonych reprezentantów z młodymi zawodnikami, którzy szybko wchodzą do rotacji. W tym tekście rozbijam obecny roster na linie, pokazuję, kto tworzy trzon drużyny, kto jest na wypożyczeniu i jak czytać tę kadrę przed kolejnymi meczami. To ważne, bo w przypadku Spurs skład potrafi zmieniać się szybciej, niż pokazują niektóre zewnętrzne zestawienia.
Najważniejsze fakty o obecnej kadrze Tottenhamu
- W oficjalnej pierwszej drużynie Tottenhamu widnieje dziś 28 piłkarzy, a dodatkowo kilku jest na wypożyczeniu.
- Trzon zespołu tworzą m.in. Guglielmo Vicario, Cristian Romero, Micky van de Ven, Pedro Porro, Destiny Udogie, João Palhinha, James Maddison i Dominic Solanke.
- Najwięcej jakości i elastyczności widać w środku pola oraz w ofensywie, gdzie trener ma kilka różnych profili do łączenia w jednym meczu.
- W Premier League obowiązuje limit 25 zgłoszonych zawodników, ale klubowa lista pierwszego zespołu może być szersza.
- Najbardziej aktualny obraz kadry dają oficjalne komunikaty klubu i meczowe listy, a nie stare grafiki z internetu.

Co dziś naprawdę tworzy pierwszy zespół Tottenhamu
Na oficjalnej stronie klubu w pierwszym zespole widnieje dziś 28 nazwisk. Dzielę je praktycznie według linii, bo w nowoczesnym futbolu skrzydłowy bywa równocześnie pomocnikiem, a boczny obrońca często gra jak dodatkowy rozgrywający. To ważne rozróżnienie, bo klubowa kadra i lista zgłoszeniowa Premier League nie zawsze wyglądają identycznie.
| Linia | Zawodnicy | Co to mówi o zespole |
|---|---|---|
| Bramkarze | Guglielmo Vicario, Antonin Kinsky, Brandon Austin | Stabilna hierarchia z wyraźnym numerem jeden i dwoma opcjami do rotacji. |
| Obrona | Cristian Romero, Micky van de Ven, Radu Drăgușin, Kevin Danso, Pedro Porro, Destiny Udogie, Djed Spence, Ben Davies, Souza | Dużo szybkości, agresji i profili, które pasują do gry wysoko. |
| Pomoc | João Palhinha, James Maddison, Xavi Simons, Yves Bissouma, Conor Gallagher, Rodrigo Bentancur, Pape Matar Sarr, Lucas Bergvall, Archie Gray, Wilson Odobert | Najgłębsza i najbardziej elastyczna część kadry. |
| Atak | Richarlison, Dominic Solanke, Mohammed Kudus, Dejan Kulusevski, Mathys Tel, Randal Kolo Muani | Dużo ruchu, rotacji i zawodników, którzy mogą grać w kilku rolach jednocześnie. |
W praktyce ten podział pokazuje mi jedno: Tottenham ma kadrę zbudowaną bardziej pod elastyczność niż pod jeden sztywny schemat. I właśnie dlatego warto przyjrzeć się osobno obronie, pomocy i atakowi, bo dopiero tam widać, gdzie zespół ma przewagę, a gdzie może tracić balans.
Bramkarze i obrońcy dają bazę pod wysoki pressing
W bramce pierwszym wyborem pozostaje Guglielmo Vicario, czyli golkiper, który daje drużynie pewność przy wyjściu z linii i przy grze nogami. Za nim są Antonin Kinsky i Brandon Austin, więc Tottenham nie jest uzależniony od jednego nazwiska, ale też nie ma przesadnie szerokiej konkurencji na tej pozycji. To zdrowy układ, o ile numer jeden utrzymuje formę i rytm meczowy.
Linia obrony wygląda jeszcze ciekawiej. Cristian Romero i Micky van de Ven to zestaw, który daje tempo, odwagę w pojedynkach i możliwość bronienia wysoko, a Radu Drăgușin oraz Kevin Danso zapewniają głębię jakościową w centrum. Na bokach Pedro Porro i Destiny Udogie są zawodnikami, którzy potrafią dać dużo więcej niż zwykłe zabezpieczenie flanki, bo często uczestniczą też w budowaniu akcji.
Do tego dochodzą Djed Spence, Ben Davies i Souza, czyli warianty dające trenerowi większą elastyczność przy zmianie ustawienia. Największa wartość tej grupy polega na tym, że Tottenham może grać odważnie bez całkowitego rezygnowania z zabezpieczenia tyłów. Ryzyko jest oczywiste: im wyżej ustawiają się boczni obrońcy i im szybciej zespół chce odzyskiwać piłkę, tym ważniejsza staje się synchronizacja całego bloku. Bez niej nawet dobre nazwiska nie wystarczą.
Właśnie dlatego środek pola ma w tej kadrze tak duże znaczenie, bo to on decyduje, czy obrona będzie chroniona, czy wystawiona na niepotrzebne kontrataki.
Środek pola jest najgłębszą i najbardziej elastyczną częścią kadry
Jeśli mam wskazać część zespołu, która daje trenerowi najwięcej opcji, to bez wahania wybieram pomoc. João Palhinha wygląda tu jak klasyczna szóstka, czyli zawodnik odpowiedzialny za odbiór piłki i zabezpieczanie przestrzeni przed stoperami. Obok niego są James Maddison i Xavi Simons, czyli piłkarze, którzy mogą prowadzić grę między liniami i przyspieszać atak jednym dobrym podaniem.
- João Palhinha daje drużynie fizyczność, odbiór i porządek w środku pola.
- James Maddison i Xavi Simons odpowiadają za kreatywność, ostatnie podanie i grę w półprzestrzeniach, czyli strefach między skrzydłem a środkiem boiska.
- Yves Bissouma, Conor Gallagher, Rodrigo Bentancur i Pape Matar Sarr dają tempo, pressing i energię w przejściu z obrony do ataku.
- Lucas Bergvall, Archie Gray i Wilson Odobert wnoszą świeżość oraz możliwość rotowania bez dużego spadku dynamiki.
Na papierze to właśnie tu Tottenham ma największą przewagę konkurencyjną, bo nie opiera środka pola na jednym profilu zawodnika. Moim zdaniem to plus, ale z jednym zastrzeżeniem: im więcej kreatorów i ruchliwych pomocników, tym ważniejsze staje się zachowanie równowagi przy stracie piłki. Zespół z taką liczbą opcji potrafi dominować przez długie fragmenty, lecz bez dyscypliny łatwo oddaje przestrzeń za plecami.
To płynnie prowadzi do ataku, bo w ofensywie Tottenham też nie gra jednym wzorcem, tylko miesza role i tempo.
Atak Tottenhamu opiera się na rotacji, nie na jednym schemacie
W napadzie najważniejszy punkt odniesienia stanowi Dominic Solanke. To typ napastnika, który potrafi dać drużynie fizyczność, grę tyłem do bramki i obecność w polu karnym, czyli dokładnie to, czego często brakuje zespołom zbyt mocno zbudowanym pod wymianę podań. Obok niego Richarlison daje więcej bezpośredniości i walki bez piłki, więc Tottenham ma dwa różne sposoby na prowadzenie ataku.
Jeszcze ciekawiej robi się przy zawodnikach, którzy nie są przywiązani do jednej strefy. Mohammed Kudus i Dejan Kulusevski mogą schodzić do środka, łączyć linie i brać udział w budowaniu przewagi liczebnej, a Mathys Tel wnosi świeżość, ruch i duży potencjał do ataku na wolną przestrzeń. Randal Kolo Muani, który przyszedł na zasadzie wypożyczenia, dodaje kolejną warstwę elastyczności, bo może pracować zarówno jako napastnik, jak i zawodnik do atakowania przestrzeni z głębi.
To nie jest atak oparty na jednym nazwisku, tylko na mieszaniu profili. Z jednej strony daje to trenerowi sporo wariantów, z drugiej utrudnia szybkie zbudowanie powtarzalnych automatyzmów. Dla kibica to dobra wiadomość, jeśli lubi ofensywną różnorodność, ale słabsza, jeśli oczekuje jednego, bardzo czytelnego modelu gry w każdym meczu.
Skoro pierwsza drużyna jest tak szeroka, naturalnie pojawia się pytanie, co z zawodnikami poza meczową rotacją i dlaczego niektórzy znikają z list, choć wciąż są częścią projektu.
Kto jest na wypożyczeniu i po co klub trzyma ten margines
Na liście wypożyczonych widać kilka nazwisk, które w przyszłości mogą wrócić do większej roli w pierwszym zespole. To ważne, bo wypożyczenie nie jest w Tottenhamie karą ani schowaniem zawodnika do szuflady, tylko narzędziem do zbierania minut. Dla młodych piłkarzy regularna gra potrafi dać więcej niż sam trening w ośrodku.
- Luka Vuskovic, Kota Takai i Ashley Phillips to projekty defensywne, które mają zdobywać doświadczenie w prawdziwej rywalizacji.
- Dane Scarlett, Alejo Veliz i Manor Solomon potrzebują rytmu meczowego, bo w ich przypadku liczy się przede wszystkim powtarzalność występów.
- Alfie Devine i Yang Min-Hyeok to nazwiska, przy których klub szuka rozwoju w futbolu seniorskim, a nie tylko kolejnego treningowego etapu.
Takie wypożyczenia mają sens tylko wtedy, gdy zawodnik realnie gra, a nie tylko zmienia klubową szatnię. Jeśli dostaje minuty i odpowiedzialność, po powrocie może od razu wejść do rotacji. Jeśli nie, wypożyczenie jest jedynie formalnością i nie wnosi do kadry prawie nic.
To prowadzi do ostatniej, praktycznej kwestii: jak czytać tę kadrę, żeby nie pomylić aktualnego obrazu z przestarzałymi listami krążącymi po sieci.
Jak czytać ten skład, żeby nie pomylić aktualnej kadry ze starymi listami
Przy Tottenhamie najbardziej mylące są trzy rzeczy: stare zestawienia z początku sezonu, listy bez oznaczenia wypożyczeń i grafiki mieszające pierwszą drużynę z U21. Gdy sprawdzam aktualność kadry, patrzę najpierw na oficjalną stronę klubu, potem na komunikat meczowy, a dopiero na końcu na portale agregujące dane. To zwykle oszczędza czasu i chroni przed błędnym wnioskiem, że ktoś nadal jest w składzie, choć już od dawna go tam nie ma.
Warto też pamiętać o pojęciu homegrown, czyli piłkarza wychowanego w angielskim systemie lub spełniającego odpowiednie kryteria szkoleniowe. To nie jest to samo co narodowość. W Premier League ma to znaczenie, bo lista zgłoszeniowa jest ograniczona do 25 zawodników, a część młodszych piłkarzy może być zgłaszana poza tym limitem. Dlatego w jednym miejscu zobaczysz szerszą klubową kadrę, a w innym tylko listę do rozgrywek ligowych.
Jeśli chcesz czytać Tottenham sensownie, patrz na trzy warstwy naraz: pierwszą drużynę, status wypożyczeń i listę meczową. Dopiero wtedy widać prawdziwą siłę tego zespołu, a nie tylko nazwiska na grafice. Właśnie tak najlepiej ocenić, co w tym składzie jest stabilne, a co może się jeszcze zmienić przed kolejną serią spotkań.
